Kołobrzeski Spleen

10 gru 2010

Idą święta


Tak, tak wszyscy zdrowi. Siadam do notki już dziesiąty raz i spełza to wszystko na niczym. Niby dzieje się wiele ale ubrać to wszystko w ciekawe słowa jakoś się nie udaje.

Dziuba rośnie. A i owszem. Czas płynie wedle jej dziennego rytmu, a jej kolejne kilogramy z prędkością światła odmierzają kolejne dni. Praca zamieniła się w cykl szkoleń. Popołudnia i wieczory to koszykówka i nauka języków. Weekendy to spacery i wizyty u teściów. Życie sielskie i bezproblemowe. Oby tak dalej :)

Z ciekawostek - załapałem się na komisję wyborczą zobaczyć jak wyglądają wybory od kuchni. Było dość zabawnie. Nie powiem. Szczególnie przy 30% frekwencji. Gratuluję, że macie w dupie demokrację. Tak trzymajcie. Pokazaliście jakie z was kozaki.

Dodatkowo miałem przyjemność robić za tłumacza anglojęzycznej grupy, która zawitała do nas z niewiadomych powodów. Nie wyobrażałem sobie, że mógłbym to zrobić. Jestem mało asertywny. Ale ostatnio, na przekór sobie, staram się robić wiele rzeczy, na które nie miałem wystarczająco dużo odwagi w przeszłości.

Piszę nadal recenzje sportowe, co sprawia mi coraz więcej przyjemności. Może dlatego tak zapuściłem bloga :) Ale obiecuję poprawę.

19 lis 2010

III miejsce

Dziubie stuknęło dziś 3 miesiące. Za nieco ponad tydzień czeka ją studniówka. :) Postanowiła z tej okazji pogadać z tatą o 4 nad ranem i tak do 5 wymienialiśmy agrumenty - ja przekonywałem, że warto o tej porze spać, a ona stanowczo zaprzeczała, stosując trafne argumenty. Godzina dyskusji wykończyła obie strony konfliktu i poszliśmy dalej do swoich łóżek, śnić przerwane niesłusznie sny.

A tydzień za tygodniem leci jak szalony. Ruszył projekt szkoleniowy co sprawia, że ostatnio niezbyt często bywam w domu. Szkolenia około-zawodowe oraz kursy językowe, do tego koszykówka i czasu wolnego jakoś brak. Znajdziesz mnie także w komisji wyborczej, bo z ciekawości zawiało mnie również w tamte strony. W końcu za 4 lata trzeba się ukonstytułować i wystartować na Prezydenta tego miasta :P

A no i z ciekawostek zajęliśmy III miejsce w ogólnopolskim turnieju o uścisk dłoni polityka. W kosza oczywiście. Dramatyczne końcówki były. I miałem dwa buzzerbeatery. Jeden doprowadził do remisu nawet :P Generalnie puchar i medal zdobią ścianę biura :)

3 lis 2010

Halloween

Halloween z roku na rok zyskuje na popularności w moim mieście. I z roku na rok jest coraz gorzej. Psikusy w wykonaniu młodzieży polegają na dewastacji wejściowej furtki, domofonu i umazaniu ketchupem białej ściany frontowej na którym domofon wisi. W tym roku jako tako wszystko się zmyło. Ale za rok stanę tam z wężem ogrodowym i będę podlewał to towarzystwo. Pacyfikować będę upiory i strzyki. Dodać też należy, że z małym dzieckiem będąc, nie na rękę mi jak ktoś puka do drzwi ok. 20:00, bo mi bachora budzi. Może jeszcze indyka mam upiec na Święto Dziękczynienia? Jak nie Walentynki to inne cholerstwo.

I wielkim krokiem idą wybory samorządowe. Czy w twoim mieście też nagle otwierają dawno skończone inwestycje? Czy nagle ruszyli z inwestycjami zapowiadanymi od początku kadencji? U nas postanowili robić wszystkie główne arterie miasta plus ruszyli kilka długo przygotowywanych budów. Paraliż naszej mieściny jest obecnie gorszy niż w sezonie. Ale nic to. W grudniu zwolnią :) Odpoczną.

A no i w sumie zawsze chciałem mieć domenę. To mam. Od dziś po prostu www.cienx.com.

25 paź 2010

Idź na wybory

Dostałem reprymendę, że nie piszę i 'nie-wiadomo-co-u-ciebie-słychać'. Kiedyś ludzie do siebie dzwonili i pytali co słychać - dziś czytają, milczące strony wuwuwu. Cywilizacja zmierza w kierunku globalnego odizolowania.

A u mnie nuda. Nie za bardzo jest jak pójść do kina, teatru czy nawet restauracji. Czekamy generalnie aż dziuba lekko jeszcze podrośnie. Póki co korzystamy z uroków dobrej pogody, która pojawia się już coraz rzadziej i spacerujemy po wyludnionym Kołobrzegu. Z wielkich hitów życia lokalnego, rozpoczął się sezon Polskiej Ligi Koszykówki oraz Ligi Amatorskiej. Z tej pierwszej zdarza mi się pisać recenzje do jednej z gazet, a w tej drugiej zdarza mi się zagrać. Niedzielny mecz zakończyłem czterema punktami i dwoma faulami. Tak więc pojawiłem się w statystykach. Drużyna moja tradycyjnie już przegrała. Więc znów - nihil novi.

Z faktów wartych odnotowania, moja żona wywalczyła co nieco z systemem notarialnym w Polsce. Trzymam kciuki i mam wielkie nadzieje, że za 5 lat odejdę na zasłużoną emeryturę i zostanę utrzymankiem swojej żony. Nie ukrywam, że nie miałbym nic przeciwko :P

Wracając do dziecka, bo jednak nie sposób ominąć tego nudnego, acz bardzo absorbującego tematu - mała regularnie, od 2 tygodni śpi od 22:00 do 9:00 rano. Bez przerwy. Położne i inne laktacyjne ekspertki łapią się za głowę i mówią, że trzeba budzić na karmienie co 3 godziny, bo cośtam. My generalnie te rady mamy w dupie, bo tatuś i mamusia zawsze spać lubili. Dziecko widać ma kumulację tych leniwych upodobań. Nie narzekamy - wcale :)

Osobiście mam ostatnio więcej czasu na kulinarne eksperymenty jako, że moja małżonka stosuje nudną, monotonną dietę. Mogę więc robić swoje ulubione pikantne dania i różnego rodzaju morskie dziwolongi, których ona do ust by nie wzięła. Ostatnio szczególnie podpasowały mi dwie potrawy. Krewetki na sposób niejakiego Karola Okrasy i lekko zmodyfikowany przepis na gulasz słowacki (podobno) podebrany Makłowiczowi. Obiecuję się podzielić niebawem.

Ps. Zauważyliście, że program Makłowicza przestał być kulinarny, a raczej stał się typowo 'podróżniczy'? Leniwiec czasem potrafi nic nie ugotować tylko wpada do restauracji i każe pokazywać co tam robią... Spytacie kto ogląda Makłowicza o 10:30 w niedzielę? Dla mnie to doskonały program na kaca i tak zwanego porannego zrzuta:) Facet bywa zafascynowany kolorem szpinaku albo przejęty aromatem świeżej bazylii. Jest za mocny. Pali blanty na bank.

I zbliżają się wybory do samorządów lokalnych. Wbrew pozorom są to najważniejsze wybory dla przeciętnego Kowalskiego. Pójdź i zagłosuj na swojego kandydata. To jak będzie wyglądać twoje najbliższe otoczenie zależeć będzie przez następne 4 lata właśnie od osób które wybierzesz. Idź do urny 21 listopada! Nawet Dziuba ma swojego kandydata.

5 paź 2010

A Liverpool ...


Gdyby nie radio Trójka, muzyczne życie byłoby nudne :)

A ja wybywam do Poznania na kilka dni...

4 paź 2010

Ochrzczona


Między poranną drzemką, a popołudniową kupą w majtach, z Beatki, zwanej rzadziej Marysią, wygnano szatana. Oddanie naszej dzieciny w ręce szeroko obowiązującej w tym kraju religii odbyło się błyskawicznie, w skromnym gronie rodzinnym. Ja osobiście liczę, że wygnanie szatana, sprawiło iż będzie spała częściej :) Choć prawdę mówiąc nie ma na co narzekać, bo spokojnie przesypia całe noce, co w jej wieku podobno jest rzadko spotykane.