Kołobrzeski Spleen

11 wrz 2011

Moja historia z 11 września

Latem 2001 ruszyłem ze znajomym przejechać stopem stany z San Francisco do Nowego Yorku. Pod koniec sierpnia dotarłem do celu. Wieże ciągle tam stały. Mimo tygodnia spędzonego w tym mieście nie pomyślałem żeby z ich szczytu podziwiać panoramę miasta. Na początku września liniami JetBlue wróciłem do San Francisco na lot powrotny do Polski. Tydzień później, siedząc w Kołobrzegu przed telewizorem, oglądałem na żywo walące się WTC. Nadal nie mieści mi się to w głowie...

19 sie 2011

Rok Beaty


To był ROK BEATY. O tak. Jej rok. Pod jej dyktando. Człowiek uczy się planować cały dzień pod tego małego szkraba. Ale co ja tu będę się rozpisywał - kto wie ten wie. A kto nie wie ten (czego życze mu z całego serca) się dowie. Bo to jednak niesamowite szczęście mieć dziecko. Coś wspaniałego.

Tak więc stuknął jej rok. Przeleciał jak strzała. "Któż by wiedział, że czas leci, gdyby nie lustro i gdyby nie dzieci". :)

6 sie 2011

Podczele, Kołobrzeg

Podczele to dzielnica miasta Kołobrzeg oddalona ok. 5km na wschód od centrum. Położona w sąsiedztwie ekoparku, tuż nad morzem, w sercu wielkiego lasu, ściągnęła nas w swoje zielone ramiona tuż po ślubie. Mimo, iż nigdy nie traktowałem Podczela jako potencjalnego miejsca zamieszkania, a bywało się tam tylko 'przejazdem', obecnie nie wyobrażam sobie żebym mógł mieszkać gdzie indziej. Wszechobecny spokój, wspaniałe krajobrazy i mnóstwo zieleni - idealne miejsce na spacery z wózkiem, które są obowiązkową pozycją każdego dnia. To właśnie tu latem, codziennie wieczorem, nauczyłem się wychodzić na rower. Wczorajszy, najcieplejszy wieczór tego sezonu, natchnął mnie żeby napisać kilka słów o tym miejscu. Kiedy stanąłem na ścieżce rowerowej, między morzem, a dawnym lotniskiem wojskowym, używanym obecnie przez aeroklub bałtycki i podziwiałem stadko paralotniarzy unoszących się nad moją głową na tle zachodzącego słońca, poczułem się jak na urlopie. Błogo.

No ale ... zejdźmy na ziemię. Bo jeśli mowa o urlopie to - czas zacząć ojcowski! Bo taki się należy jeśli ma się dziecko do roku czasu. Jak przekroczy rok to
przepada. A że mój szkrab 19 sierpnia będzie miał 1 taki okres w życiu za sobą, (kiedy to minęło?) to ostatni dzwonek żeby wykorzystać możliwości jakie przewiduje Kodeks Pracy :) Tylko nie wiem czy człowiek podczas takiego urlopu odpocznie czy raczej zmęczy się. Jakoś dziecko nie chce usiąść na tyłku i poczytać gazety tylko trzeba raczej ciągle mieć je na oku, bo lubi się poszwędać i jest nieobliczalne jak ruski kalkulator.. Ale spoko. Mamy w zanadrzu najlepszy dziecko-uspokajacz. Zwie sie to PLAŻA. Sadza się takiego dziubona gołą dupą na piasku i szkrab sam się ogarnia. A frajda! I do tego zmrożona woda Bałtyku. Poezja! :P

5 lip 2011

Komunikacyjne problemy Kołobrzegu

W maksymalnie 3,5 godziny dotrzesz samolotem w każdy zakątek Europy. Natomiast dotrzeć do lotniska, mieszkając w samym sercu komunikacyjnej dupy to już inna kwestia. Niedawno pochyliłem się nad położeniem uroczego Kołobrzegu i wnioski nie są optymistyczne. Leżymy, rozdarci pomiędzy Szczecin i Gdańsk, bez szans na to, że ktoś uzna nas za ważny węzeł komunikacyjny. Jesteśmy jedynie stacją końcową - docelową... no, ewentualnie początkową.

Z punktu widzenia transportu naziemnego mamy połączenia autobusowo - pociągowe, które docierają praktycznie wszędzie. Tyle, że taka podróż na lotnisko do Poznania czy Gdańska to równe 5 godzin. Do Warszawy 9,5. No i bądźmy szczerzy - wyboru wielkiego co do godzin odjazdu nie ma. Jednym słowem w podróż wyruszamy zwykle dzień wcześniej.

No ale powie ktoś - mamy przecież lotnisko Szczecin - Goleniów. Fakt! Autem jedzie się tam godzinę łamiąc kilkanaście przepisów drogowych. Linię kolejową z Kołobrzegu wprost na terminal mają oddać w przyszłym roku. Ale co oferuje nam Goleniów? Czarter do Turcji, wakacyjne połączenie z Norwegią i zawsze oblegane loty do ulubionego miasta Polaków - Londynu. Są też, i owszem, jakże upragnione loty do Warszawy. Godzina zamiast 9,5! Eureka! Jednak nie każdego stać na wybulenie 400PLN w jedną stronę (kontra 50PLN w pociągu MEWA TLK co jedzie 9,5 godziny). Do tego doba parkingu przy lotnisku to 40PLN. Ale chwilunia. Są przecież PROMOCJE. Prawda to - latałem jeszcze na początku tego roku w dwie strony na 160PLN. I jak przeglądam stronę LOTu to mają właśnie takie ceny z Gdańska, Poznania, Krakowa... tylko nie ze Szczecina. LOT chyba celowo chce dobić północno - zachodnią Polskę.

Zresztą polityka LOTu nieco mnie dziwi. Wylądowawszy w Warszawie, wracając z wojaży, zauważyłem że za 1,5 godziny odlatuje samolot do Szczecina. Mówię sobie - pójdę, spytam, jakiś last minute, czy coś. Miła Pani mówi do mnie - Mam miejsca! Cena za osobę 800PLN. Hmmm. Mówię no dobrze, a jak zostanie już 30 minut do odlotu i nadal będzie to miejsce to jaka będzie cena? - Nadal 800PLN. Jednym słowem lepiej nikogo nie zabrać - nawet za te 200PLN.

Nie no, 800PLN się przyda, pomyślałem, udając się na dworzec Warszawa Zachodnia gdzie PKS POLONUS zabrał mnie w krajoznawczą, 10 godzinną wycieczkę po Polsce. PKS Polonus mimo wielu wad w postaci przede wszystkim autobusu pamiętającego Odsiecz Wiedeńską, miał też wielkiego plusa - słabą popularność. I tak to właśnie z ostatnich siedzeń zrobiłem sobie kuszetkę. Niezapomniane wrażenia. Następnym razem przypnę się pasami.

Co być może ciekawe - w kierunku Kołobrzegu odjeżdzają z Warszawy 3 PKS'y - 19:30, 20:00, 20:15 (doskonałe wyczucie czasu!). Jeden bezpośrednio do Kołobrzegu (PKS Bydgoszcz - piękny, klimatyzowany komfortbus - mocno oblegany), drugi do Mielna (PKS Polonus - czytaj wyżej), i ostatni do Międzyzdrojów (PKS Mława - o tym słyszano już wiele ciekawych historii - autobus muzeum - nadaje się do centrum nauki Kopernik w sekcji "Jak to działa?").

No ale ale ... od czego jest samochód - popularny środek transportu w końcu. No i tu wracamy do tematu położenia Kołobrzegu w sercu komunikacyjnej dupy. Na stronie GDDKiA w naszym regionie planowana jest droga ekspresowa S6 zahaczająca o Kołobrzeg... plan jej budowy to 2025 rok! Jakby nie kombinować, na chwilę obecną autem do Warszawy dojedziemy w 7-8 godzin. Na dwóch bakach benzyny - w moim przypadku 600PLN. Póki nie zabieram żony, dziecka i całego majdanu to - noł łej, fenks.

Na szczęście - jak wszystko zawiedzie - 3,5 godziny jazdy autem i jesteśmy w Berlinie. Marne to pocieszenie ale za to jaki wybór połączeń z całym światem! Saved by the Germans!

Tak czy owak, wymienione powyżej niedogodności, sprawiły że 3 dniowy wypad na południe Italii zamienił się w tygodniowy trip. Dodając do tego typowo włoskie podejście Lufthansy do lotów w tamtym kierunku i ich 2 godzinne opóźnienia można się było nieco zdenerwować. Ale chodzi o to żeby minusy nie przysłoniły plusów. No ale o tym może potem...

26 cze 2011

Pizza Neapolitana

Hasło na ten tydzień - ruszmy gdzieś. Ruszmy w delegację. Zobaczmy co tam słychać w słonecznej Italii. Ale póki co - 7 godzin w pociągu do Warszawy! Hej przygodo!

6 cze 2011

Kołobrzeg - Warszawa i PKP

Wybrałem się do Stolicy. Padło na transport PKP, bo uznałem że benzyna droga, droga (w sensie szosa) nijaka, za kółkiem męcząco, a koleją ostatni raz jechałem na studiach... i to w początkowej fazie tych studiów. No i przygoda muszę przyznać niezapomniana. Piękny TLK do Poznania, w przedziale w stylu 'autobusowym'. Potem gorzej. Z Poznania skład zapakowany po sufit i 3 godziny stania na korytarzu - bezcenne. No ale prawdę mówiąc - 7,5 godziny w podróży minęło ekspresowo przy dobrej książce, na którą czasu ostatnio brak.

A stolica zalana słońcem. W niedzielę w centrum cicho i spokojnie, a Kabaty jeszcze spokojniejsze. Piękny widok z przepastnego balkonu, wprost na las pełen żółwi kabackich z Galapagos, umilał wieczorne posiedzenia. Zaiście urocza okolica.

Tymczasem powrót był nieco bardziej skomplikowany. O 23:10 odjeżdża bezpośredni pociąg do Kołobrzegu. Jedzie skurczybyk jedyne 13 godzin (chyba zahacza o Lwów i Oslo). Stojąc na peronie bez biletu (pani w okienku zakomunikowała że kuszetkę można nabyc u konduktora) nie doczekałem się jednak składu. Megafony odświeżanego dworca głównego zaskrzeczały kulturalnie, że 'Oto spaliła się lokomotywa w drodze z Krakowa i bardzo nam przykro i niezmiernie nawet ale opóźnienie na chwilę obecną wynosi 2 godziny i może ulec zmianie'. W sensie że przyjedzie o 8 rano. Tak więc zawinąłem się na kwaterę, tam skończyliśmy napoczęte piwo marki Perła i kolejną, nadplanową noc spędziłem w Wawie. Nazajutrz, poranny pociąg zawiózł mnie do celu planowo. Po przesiadce w Poznaniu miałem pusty przedział, 40 stopni ciepła, otwarte okno i drzwi i całkiem przyjemnie to wspominam. Serio.

A podobna wizyta czeka mnie tam już za dwa tygodnie... ale o tym później :)

4 maj 2011

Piękna kryjówka

Ten z brodą co go tak triumfalnie zastrzelili to miał jednak gust. Wiedział gdzie się ukryć:
Posiadłość leżała w pięknej okolicy. Otaczały ją pola warzyw i zbóż, w oddali majaczyły masywy górskie. Otaczające dom topole łagodnie kołysały się na wietrze, a rosnące dziko krzaki marihuany wydzielały wieczorami przyjemny zapach
Serio brzmi jak dobre miejsce do osiedlenia się na stałe :)

Cytat za gazeta.pl