23 gru 2009
Wesołych Świąt
Zakopany w śniegu, zaplątany w lampki, którymi usiłowałem udekorować dom, utopiony w barszczu z uszkami i pokłuty igliwiem choinki, zdołałem resztką sił zalogować się tu aby życzyć Wam wszystkim wesołych, rodzinnych, ciepłych, pełnych miłości świąt w gronie rodziny i osób najbliższych Waszemu sercu.
14 gru 2009
Drim tim ED

Wczorajszy mecz był okazją do tego żeby zrobić kilka fotek dla sponsora. Brakuje tu dwóch osób ale zebrać wszystkich zwykle ciężko. Ja postanowiłem się tam nie mieszać w skład, bo wspólnie z lekarzem ustaliliśmy, że ten sezon już nie dla mnie. Zostałem za to najgłośniejszym kibicem ligi. I w tę niedzielę drużyna odniosła drugie zwycięstwo w sezonie. Gloria, gloria!
I jakoś tam męczy to zwolnienie. Tak męczy, że aż w pracy bywam. A na weekend do stolicy na misję nawet wypaść się udało. I na skrzyżowaniu, wjeżdżając do stolicy, akurat stojąc na czerwonym udało obejrzeć się Najmana z Pudzianem. Że też moja małżonka na Najmana 6zł postawiła. Szalona. Lowkick to podstawa.
A poniżej obecny stan palucha. Wygląda jakby spinacz wystawał. Ciekawe jak to wyciągną. Tak ot, sobie szarpną i już? Ale będę się o to martwił za 2 tygodnie :) Szwy już zdjęte.
8 gru 2009
Przeszedłem operację palca
Zacznę od palca, bo w sumie od tego momentu historia się nieco urwała pod tym adresem. Szpital zawsze znałem jako odwiedzający, taki gość na chwilę - w przelocie zajrzeć do kogoś, coś załatwić. Teraz mieli naprawić mi palca i mimo całej błahości operacji, klimat wokół zrobił się na tyle gęsty, że aż sam zacząłem się stresować.
A na miejscu mimo, że mówię hej to tylko palec przecież, a oni zameldowanie, przydział łóżka, pokoju, za 10 minut proszę być gotowy, zdjąć wszystkie ciuchy, założyć ten kaftanik z przodu, z tyłu goła dupa. Ej jak to, to tylko palec, po co goła dupa? Procedury. I wpadają dwie siostry i mówią zapraszamy na wózek i wjeżdżają tym inwalidzkim i z tą gołą dupą, ledwo mieszcząc się w ten kaftanik siadam na tym wózku i jadę, i żartuję sobie, że ludzie czuję się chory przez to - przecież sam pójdę mówię po raz wtóry. Procedury.
Zresztą jak teraz z tą gołą dupą, po korytarzu?... I jadę, pchany przez oprawicielki, mijam tych zaciekawionych i obojętnych, tych co na chwilę, przelotem do kogoś, a ten patrz na wózku wiozą go, pod nóż. I winda, i na dół. A na dole podjeżdżają pod pokój pielęgniarek, gdzie 4 młode i 2 nie młode laski kończą poranną kawę, bo przecież 8 rano, i mówią te co przywiozły mnie na tym wózku żebym się położył tu na łóżku i z tą gołą dupą, wymięty, słaby, chory, bezbronny, pokonany ładuję się na łóżko. Na plecach się położyć. I tu następuje ten moment filmowy. Bagatelizując sprawę jeszcze staram się dowcipkować w myślach, że jak w Sensie Życia będą mnie obijali łbem o kolejne otwierające się drzwi, aż nie dojadę na salę. Ale oni mnie wiozą z kamienną twarzą i tylko te lampy na suficie - jedna, druga, uchylne drzwi, jedna, druga, trzecia, drzwi uchylne, jedna, druga, trzecia lampa. Jestem trupem. Coś pójdzie nie tak. Zabije mnie głupi palec.
No ale w końcu poczekalnia przedoperacyjna i coś koło pół godziny do operacji. Siema jestem Mariola, ja Justyna, to doktor T a to Z. I że koszykówka haha, ale wyrosłeś i ślubne zdjęcia widziałam na NK. No nie w takim momencie o NK. Ale bajera z doktorami, że oni tu pod lewą pachę się wbiją z taką igłą i prądem namierzą nerw i tam się wbiją, ale tu pod nieuwagę Mariola z Justyną na prawej dłoni jakiś wenflon zainstalowały i że bądź dzielny bo mamy tu coś dla ciebie. A doktor, że no przecież każdy palił trawkę i będzie no stress, a ja tam sobie żartuję, że rzuciłem i nic mi nie dawaj. I robią czwarte nakłucie pod pachą i chyba już mają ten nerw i powinno być ok za pół godziny ciepła ręka i luz. Laski na szczęście zachowały moją świadomość.
No i ruszam tą ręką sobie swobodnie, a lekarz mówi ściśnij mi pięść. Ja wytężam muskuł, robię ruch ale nic. Lekarz mówi ok jedziemy. I jedziemy, widać po suficie, na nowy blok i mówię o siema mój ortopeda i wjeżdża z 6 ludzia, mówię ok studentale uczcie się na miszczu jak palec robić. Kurtyna zakrywa rękę, którą kładę swobodnie na stole, patrzę się w sufit, trochę na bok podziwiając sprzęt. I mówię czy mają maszynę co robi PING. Nikt mnie nie kuma. Ale wjeżdża mi w pole widzenia doktor z maską na twarzy i nie wiem kto to ale uderza w gaduchę. Że mu córka zdała na aplikację radcowską i co to panie się dzieje w tym światku prawników! I podzielam jego poglądy. Wdaję się w gadkę. Niespodziewanie Mariola z Justyną coś tam przemycają do mojego krwiobiegu. Argumentuję! Dyskutuję! Zakładają mi maskę na usta. Nadaję nadal z moim kamratem żaląc się na system prawniczy w Polsce. Mija 40 minut i mam akurat wątek o aplikantach notarialnych, kiedy jakiś głos mówi - wszyscy wychodzimy, robimy zdjęcie. I jak stali tak poszli. Krótki strzał i wszyscy są z powrotem. Podjeżdża monitor z boku. Patrzę - coś jak to zdjęcie u góry. Nie. Nie. Nie będzie się trzymać - jest źle usztywniona. Ok. [odgłos małej wiertareczki]. Teraz ok. ZDJĘCIE. Wszyscy wychodzą. Puk. Wchodzą. Jest ok. Nie do końca. Daj spokój będzie trzymać. Nie. [wiertareczka]. Wychodzimy. Puk. Ostatnie zdjęcie. Jak widać powyżej. Żyję.
26 lis 2009
Weekend w SPA
Jutro skorzystam z dobrodziejstw ZUS. Weekend na koszt państwa w kwaterze nad morzem. Zameldowanie się z rana w komfortowych warunkach lokalowych (być może pokój kilkoosobowy z nieznajomymi). All inclusive czyli posiłki i napoje, a nawet podobno ubiór na koszt zakładu. O 8:30 wizyta w nowo wybudowanym gabinecie odnowy i ponad godzinny zabieg w stanie pełnego relaksu i na totalnym odlocie. Najlepsze specyfiki gwarantowane. Zasada numer jeden - jak pojawi się tunel - nie iść w stronę światła. No to, wbrew temu co pisałem wcześniej, jednak urlop!
25 lis 2009
Sport to zdrowie
24 lis 2009
Co słychać
Ano. Mieliśmy wygrać mecz i udało się. Rzutem na taśmę wywalczyliśmy play-off. Ja wszedłem, rzuciłem 2 punkty, wdałem się w szamotaninę i podczas powrotu do obrony zauważyłem, że palec nieco w inną stronę wygięty niż zwykle. Wyrok, zerwane ścięgna końcówki wskazującego palca lewej ręki. Stabilizator na 3 miesiące. Od kosza przerwa. Koszulkę powieszę sobie nad łóżkiem, jak przyjdzie w końcu.
I święta idą, a tu roboty tyle, że jak 24 grudnia skończę to z rozpędu zasiądę do stołu, zjem karpia i pójdę w zasłużoną kimę. Ostatni dłuższy weekend miałem w czerwcu, a widoki na urlop są dopiero w marcu. A żona leci w ciepłe kraje. Takiej to dobrze.
EDIT:
Prześwietlenie wykazało odłamanie się kości i oderwanie ścięgna. Łatwo podobno nie będzie jednak. I już nie zrobię tak:
I święta idą, a tu roboty tyle, że jak 24 grudnia skończę to z rozpędu zasiądę do stołu, zjem karpia i pójdę w zasłużoną kimę. Ostatni dłuższy weekend miałem w czerwcu, a widoki na urlop są dopiero w marcu. A żona leci w ciepłe kraje. Takiej to dobrze.
EDIT:
Prześwietlenie wykazało odłamanie się kości i oderwanie ścięgna. Łatwo podobno nie będzie jednak. I już nie zrobię tak:
18 lis 2009
Koncert
... na którym chętnie bym się pojawił. Ale tak w niedzielę.. zimą..
A ten numer najlepiej słuchać od 2 minuty:
A ten numer najlepiej słuchać od 2 minuty:
Subskrybuj:
Posty (Atom)