Się porobiło Panie. Ostatnio mój kalendarz, gdzie notuję sobie wszystkie ważne rzeczy do zrobienia (łącznie z przyjemnościami typu mecz na canal plus sport), z tygodnia na tydzień puchnie. Miejsce przeznaczone na wpisy jest zdecydowanie niedoszacowane. Albo to z moim harmonogramem jest coś nie tak – potrzebuję słodkiego nic nie robienia. Ale i na to czas przyjdzie.
A z hitów na czasie to odebraliśmy klucze do naszego mieszkanka. Wyprowadzka na spokojną, ustronną dzielnicę Kołobrzegu będzie jak wyjazd do sanatorium na dłuższe leczenie. Powoli ogarnia mnie szał własnomieszkaniowy. Wybieram panele podłogowe, szukam narożnika, dywanów, kinkietów, lodówki, pralki itp. Nawet to przyjemne. Mały remoncik będzie chyba hasłem przewodnim kolejnych tygodni.
A dziś oficjalny trening przed turniejem na hali millenium. W piątek podejmujemy Katowice i Wałbrzych, a w sobotę Włocławek. Jak wyjdziemy z grupy to w niedzielę finały. Tony potu znów zostaną na parkiecie. Bo wiecie… kto wygra mecz?? Kooooołooobrzeeeg :P
Wpadnie ktoś poczirliderować?
3 cze 2009
1 cze 2009
King Geedorah - Next Levels
Są takie tracki, które przypominają za co kocham hip-hop. Numer z 2003r. ale ten bit pachnie co najmniej 1993 :) Bo już nie robi się takich rzeczy, tak? Plastik dopadł rap.
A jeśli jeszcze nie wiesz - wyszedł Blackout 2 Redman'a i Methodman'a. Od '99 roku minęła chwila. Pierwszym albumem do dziś zasłuchuję się łapczywie. To jedna z tych płyt, która nie ma praktycznie słabego numeru na płycie. A dwójka? A dwójka ma swoje hity :)
Dzień dziecka
Wszyscy jesteśmy czyimiś dziećmi. Może żadne to odkrycie ale jest to argument przeciwko tym co twierdzą, że dziś to nie jest ich święto. Jeśli macie własne bachory to na bank jest to bardziej ich święto niż wasze, ale nadal.. Wszystkiego dobrego. Idźcie na loda o ile ktoś was nie zabierze. (Duże dzieci - bez skojarzeń).
A do nas zawitał dziś Zbigniew Chlebowski.. ale zdjęć wam oszczędzę, bo się za dużo tej polityki tu robi. Co to jakieś wybory idą czy co? :P
A do nas zawitał dziś Zbigniew Chlebowski.. ale zdjęć wam oszczędzę, bo się za dużo tej polityki tu robi. Co to jakieś wybory idą czy co? :P
31 maj 2009
Zielonoświątkowcy oraz kuchenne przygody
Niedziela zwykle jest moim dniem na eksperymenty kulinarne. Testuję to sobie wtedy jakiś mądry przepis z przepastnych zasobów internetu. Dziś była pieczona jagnięcina. Najwspanialsze jej wydanie jadłem swojego czasu w małej knajpce w Stanach. Rozpadała się w ustach i była przez pewnie cały tydzień moczona w jakiejś super-marynacie. Przepis, który dostałem w swoje łapy wymagał ziół typu szałwia i cząber. Jak na złość, postanowiono mi zamknąć wszystkie sklepy z okazji zesłania Ducha Świętego. Zesłany Duch musiał więc wystarczyć za wszystkie zioła potrzebne do upieczenia jagnięcego udźca. Do tego naczynie żaroodporne okazało się nie do końca odporne na białe wino, które przy wlewaniu do potrawy rozsadziło cały przybytek. Prawdziwy kucharz się nie poddaje i w smogu palonego wina dokańcza swoje dzieło... Dokończone zostało w żeliwnej brytfannie, jednak mimo 2 godzinnego pieczenia nadal było łykowate. Spoko - nauka na przyszłość.
Ale kulinariów ciąg dalszy. Bo dostałem kupon na 100zł do wykorzystania w knajpie Domek Kata w Kołobrzegu. Domek Kata to jedna z takich knajp, które mogą poszczycić się... no właśnie czym... byciem najdroższym?, najwykwintniejszym?, pełnym Niemców? No knajpa mająca w założeniu być wykwintna, droga i wyszukana. Dobrze opisał tego typu knajpy Cejrowski w swojej serii "Co mnie wkurza" jednak TVN skrzętnie pokasował wszystkie jego odcinki z Youtube.
Tak czy owak wszystko musi tu być z sosem kurkowym, borowikami, w cieście francuskim, z krewetkami - generalnie wiecie do czego zmierzam - schabowego z frytkami tu nie szukaj. Z burżujskiego punktu widzenia knajpa jest więc ok. Jednak ja omijam ją z jednego powodu - to jedzenie jest po prostu nie-smaczne. A ja chodzę do knajpy zjeść coś dobrego, a nie pokazać się, że byłem bo mnie stać. Sic!
Ale kulinariów ciąg dalszy. Bo dostałem kupon na 100zł do wykorzystania w knajpie Domek Kata w Kołobrzegu. Domek Kata to jedna z takich knajp, które mogą poszczycić się... no właśnie czym... byciem najdroższym?, najwykwintniejszym?, pełnym Niemców? No knajpa mająca w założeniu być wykwintna, droga i wyszukana. Dobrze opisał tego typu knajpy Cejrowski w swojej serii "Co mnie wkurza" jednak TVN skrzętnie pokasował wszystkie jego odcinki z Youtube.
Tak czy owak wszystko musi tu być z sosem kurkowym, borowikami, w cieście francuskim, z krewetkami - generalnie wiecie do czego zmierzam - schabowego z frytkami tu nie szukaj. Z burżujskiego punktu widzenia knajpa jest więc ok. Jednak ja omijam ją z jednego powodu - to jedzenie jest po prostu nie-smaczne. A ja chodzę do knajpy zjeść coś dobrego, a nie pokazać się, że byłem bo mnie stać. Sic!
Wernisaż
29 maj 2009
Stadion ruszył
Coś się tu dzieje

Żeby nie było, że nic się nie dzieje w tym pięknym, nadmorskim mieście - zapraszam na wystawę już dziś o 19:00. Oczywiście, my lenie, nie przygotowaliśmy żadnych swoich prac na wystawę. Mimo wszystko będzie na co popatrzeć więc nie omieszkam się tam pojawić. Namawiam.
A dziś w Kołobrzegu czas na huczne podpisanie umowy o dofinansowanie Miejskiego Stadionu do piłki nożnej. Notable już na miejscu - idę strzelić kilka fotek. Nie omieszkam się podzielić jak coś ciekawego się uda sfotografować. W końcu inwestycja za 30 baniek i wielka nadzieja na przyjęcie drużyny jakiejś w trakcie Euro2012. Nawet Azerbejdżan byłby spoko. Ale... najpierw zbudujmy tego kolosa.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




