Kołobrzeski Spleen

9 sty 2009

FM Transmiter


Jakiś czas temu wymyślono transmitery FM. Po raz pierwszy spotkałem się z tym gdy kumpel zakupił Ipoda z taką właśnie nakładeczką. Nie mogłem się nadziwić, że możesz mieć w kieszeni swoją własną radiostację. Ostatnio natknąłem się na samochodowy gadget tego typu. No rewelacja. Gdyby mój poczciwy AX mógł dożyć tych czasów ze swoim zasłużonym radiem gdzie nawet kasety nie szło wetknąć byłby najbardziej umuzycznioną furą w okolicy.
Fakt, w obecnym aucie mam radyjko co i mp3 zapisane na płycie czyta ale z moim przerobem płyt wygląda to tak, że produkuję tony zbędnych CDków, a zastępując jedną płytę inną, gubię też co lepsze albumy w tym stosie. Postanowiłem więc zakupić tego dziada co to i kartę SD przyjmie i pendrive'a, a do tego bluetooth robi doskonale za zestaw głośnomówiący. AX faktycznie w grobie, znaczy na złomowisku, się przewraca. W sumie urządzonko jeszcze nie dotarło, ale podobno poza małymi przebitkami Radia Maryja w centrum, spisuje się znakomicie.

Obrazek pochodzi z aukcji:
http://aukcjewp.wp.pl/show_item.php?item=519109967

8 sty 2009

Dzień Sprzątania Biurka

Ekipa koszykarska na niedawnym sparingu ogłosiła bojkot. Przed nami 3 mecze do końca sezonu z czego dwa to hardkory, a jeden to spacerek. Ostatnio z 11 osób grało tylko 6, a nas nawet wpuścić na boisko nie chcieli. Co to ma być? Postanowiliśmy zbojkotować rozgrywki do końca sezonu, a od nowego wejść ze swoją własną drużyną. Może nic nie wygramy ale za to POGRAMY. Jeśli nie znajdzie się sponsor strategiczny to myślę, że przyjmiemy nazwę ŁawęGrzejący. Przynajmniej będzie śmiesznie. No i ogra się człowiek z tą całą presją publiczności, kamer i ciśnienia na każdy punkt. Jeśli chodzi o bojkot to ja mam zamiar go załagodzić lekko i przyjść na ten mecz z leszczami, bo wypełnić postanowienie noworoczne trzeba :D

I kocham moją kobietę, tak? I jest to bardzo inteligentna osoba, serio. Ale jest to również kobieta. Kobieta, która siłą rzeczy ulega pismom kobiecym, radom z poradników, czy reklamom telewizyjnym. Myli też lewą stronę z prawą - kobieta stuprocentowa się znaczy :D No i nieopacznie natknęła się na jakiś program, (znając szczęście na TVNstyle) gdzie PAN EKSPERT zachwalał dobroczynne działanie mroźnego powietrza. Na zasadzie 'Mrozy to nie samo zło, powietrze jest czystsze itp.'. Kobieca nadinterpretacja wywołała w mojej ukochanej potrzebę wykorzystania leczniczej natury mroźnego powietrza i wracając z pracy postanowiła dosłownie brać je garściami, a raczej głębokimi haustami. W efekcie kilka godzin później wylądowała z gorączką w łóżku i praktycznie utraciła mowę. Tak więc uwaga drogie panie - jeśli oglądałyście ten sam program - pan ekspert nie miał do końca racji. Mróz jest mróz. Nie jesteś morsem - unikaj.

I kupujcie zapalniczki... magazynujcie gaz. Zima w pełni, a Ruscy się nie pierdolą.

A na deser Donald Rumsfeld, co mnie zawsze miażdży ile razy bym nie oglądał:

6 sty 2009

5 sty 2009

Noworoczne postanowienia cd.

Nie tak łatwo z tymi noworocznymi postanowieniami. Pierwszy mecz w nowym roku i jeden z trudniejszych przeciwników. Do tego szeroka ława, bo wszyscy spragnieni gry, czyli 11 śmiałków. Zagrało tylko 6. No nie dali mi wejść. I jeszcze mecz w plecy. Pierwsza porażka Wielkiego Lidera. Ale nic to. Rok 2009 dopiero się rozpoczął. Nikt nie mówił, że będzie łatwo.

No i pierwszy dzień w robocie po mega labie. Postanowienie - wstanę o 5:30 - jakieś pompeczki, jakieś brzuszki, hantelki w pogotowiu. Realia - kimal o 2:00, pobudka 6:55, śniadanie w biegu, wypad do auta, a tam -11 stopni i po głębszych kombinacjach z nieotwieralnymi drzwiami skok ninja via bagażnik, fikołek na tylnim siedzeniu, szpagat na zagłówku pasażera, zapłon i ogień. Potem 10 minut stania pod robotą na zasadzie 'zara wysiadam tylko nawiew jeszcze popracuje i na bank drzwi się otworzą'. Ale pierwsze śliwki robaczywki jak mawiali marni raperzy - jutro 5:30 razem z pierwszym pianiem mrożonych kogutów pompeczki, tak?

A z nowym rokiem dostałem do przemielenia 5GB [ehem!] .. płyt ;) Lounge, acid jazz i funk. Póki co 3 godziny przesiewania i wiem na pewno, że Bonobo wysuwa się na faworyta muzyki, która będzie lecieć w mojej restauracji... o ile kiedyś postanowię mieć taką i strzelę do tego 6 w lotka. I 21 lutego grają w Katowicach. Poczęstuję was tymi smaczkami jak tylko znajdę jakiegoś playera co da się wkleić na bloga i grać bezpośrednio. To siema.

3 sty 2009

2009

Jeśli umrę wolałbym by stało się to zimą. W zimie trudniej o przypadkowych 'gości'. Zimą trzeba się wysilić. Trzeba znieść tę minusową temperaturę, lekki wietrzyk przeszywający kości i śnieg bijący po oczach. Po kilkudziesięciu minutach każdy ma łzy w oczach przez topniejący śnieg i nerwowo szuka chusteczek gdy w nosie zaczynają kręcić się pierwsze śluzy. Pociąganie nosem zewsząd, smutne miny - o bardziej nostalgiczną atmosferę trudno.

Tak, 2009 zacząłem od pogrzebu matuli mojego dobrego znajomego. Dla niego chyba gorzej ten rok rozpocząć się nie mógł. I choć Oscar Wilde mawiał, iż "Tragedie drugich mają w sobie zawsze coś nieskończenie trywialnego", a "Filozofia uczy nas dzielnie znosić nieszczęścia naszych sąsiadów" to mam ogromny szacunek dla tego człowieka i spokoju w jaki przyjął tę wiadomość. Sam staram się postawić siebie w takiej sytuacji i nie wiem czy uroniłbym choć łzę.

A Sylwester? Zupełnie inny, spokojny, wręcz kameralny. O północy spacer na plac zobaczyć jak wygląda 'Miejski Sylwester'. A Miejski Sylwester wygląda jak wojna. Stanęliśmy kilkadziesiąt metrów od gawiedzi zgromadzonej na skwerze i patrzyliśmy jak co chwilę w tłum leciały rzymskie ognie, czy wybuchała jakaś co mocniejsza petarda. Byli też śmiałkowie odpalający rakiety trzymając je za patyk. Generalnie znalazłem kilku pretendentów do Nagrody Darwina w 2009, bo jaki pierwszy dzień roku taki cały rok, tak? U mnie najtrzeźwiejszy poranek sylwestrowy od niepamiętnych czasów liceum. Spacer z psem ok. 11:00 po plaży, gdzie ani żywego ducha tylko mroźny chłód słonej, morskiej bryzy i leniwe mewy niechętnie unoszące się z piasku, przeganiane przez niezmordowanego Budrysa, który robił rundy brzegiem starając się dorwać choć jednego ptaszora.

Chciałem też podsumować rok 2008. Przeanalizować czy był to dobry czy zły rok. Ale czy jednoznacznie da się ocenić 365 dni życia? Jeśli żyjemy to chyba podsumowanie wychodzi na plus prawda? A co z 2009? Jakie postanowienia? Śmieszą mnie generalnie postanowienia noworoczne. Bo jaki to symbol, że na kalendarzu pojawia się data 1 stycznia? Na pozytywne zmiany chyba każda data jest dobra? Biorąc pod uwagę najpopularniejsze postanowienia noworoczne weźmy np. takie rzucenie fajek? Czy data 1 stycznia 2009 potrzebna ci jest po to, że jak ktoś 24 marca 2015 roku spyta się 'Jak długo nie palisz" ty z błyskiem w oku odpowiesz "6 lat dwa miesiące i 24 dni". Bezbłędnie.

No ale dobra. Skoro postanowienia są modne - nie można pozostać w tyle. W tym roku postanawiam sobie rzucić choć jeden punkt w Kołobrzeskiej Amatorskiej Lidze Koszykówki. To że wygram tę ligę jako zespół jest prawie pewne, no ale warto by się przyczynić do tego zwycięstwa.

Wszystkiego najlepszego i spełnienia tego co sobie postanowiliście w 2009 roku.

23 gru 2008

50 ways to leave your lover

Pewnego razu spod ręki genialnego Paula Simona wyszedł numer "50 ways to leave your lover". Dokopałem się do niego całkiem niedawno przeglądając dyskografię tego powyższego. Numer zaczyna się sekwencją perkusyjną. Sekwencją, którą pokochali w większości raperzy ale i nie tylko. Zacząłem się zastanawiać gdzie to ja tę perkusję słyszałem. Moje długie śledztwo okazało się daremne, bo znalazłem tylko trzech gagatków, którzy wykorzystali sample do swoich numerów, natomiast wikipedia znalazła ich o wiele więcej w swoim wpisie. Zresztą ten wpis zepsuł mi całą frajdę dalszych poszukiwań ale i tak postanowiłem podzielić się z wami tymi fantastycznymi numerami :)

Oryginał Paula Simona:


Genialny Common i Kanye West "Forever Begins":


DJ Quick "50 ways":


Eminem "Murder murder":


I na koniec jeszcze Will.I.am - S.o.s.
15-will.i.am-s.o.s._(mother_nature)