Kołobrzeski Spleen

6 wrz 2012

W delegacji

Jazda 'w Polske' o 4 nad ranem ma swoje plusy. Malo tego. Jazda za TIRem moze przyniesc duzo dobrego. Szczegolnie jak taki TIR trzyma stala predkosc ok 100km/h. I leci przez te tereny zabudowane bez opamietania. Lubie polskie drogi o tej porze i ich przepustowosc.

Gdanski stadion tez jest cool.


24 sie 2012

I ten filmik obecnie robi to co powinien. Ile razy bym go nie puscil serio smieszy mnie a raczej rozwesela chyba. Ale ale. Wróciłem na bloga. Na chwilke. Bo przecież ważne wydarzenia wymagają komentarza. Więc na początek... Urodziny Beatki. Drugie.
No i news nr 2... Miałem ci ja kiedyś Vectre. Wystawiłem ją na allegro i dwa dni później nie miałem czym jeździć. Dziś już mam. Ponad miesiąc poszukiwań. Szereg historii, z których co najmniej ułożyłbym książkę - "Szukając auta w morzu pomyłek". I jest. Zielona kura stoi pod domem. Choć w dowodzie napisano 'kolor złoty'. Odmłodzona o 10 lat. I niech to wystarczy za komentarz. I jaram się gdy cofając ustawia prawe lusterko tak bym widział jak parkuję. Vectra nie zaskoczyła mnie niczym tego typu...

27 lip 2012

No to polataliśmy za pół-darmo

I tak kończy się sen o wolności. Sen o tym, że z Kołobrzegu do Krakowa podróż nie trwa 12 godzin, a latanie jest dla każdego. I nie liczę, że ktokolwiek dostanie zwrot za wykupiony bilet, ale najbardziej żal mi tych co gdzieś utknęli lub przez upadek OLT Express nie polecą na wakacje. Oj nieciekawie jest utknąć na lotnisku daleko od domu...

Mój odwołany lot nie bardzo mnie martwi. Był to bardziej kaprys niż plan. W jeden dzień obrócić do Warszawy - towarzyszyć kuzynce w jej drodze powrotnej do domu. No cóż nie potowarzyszę. Przekonam się za to czy instytucja zwana 'chargeback' dostępna przy płatnościach kartą kredytową daje rezultaty.

No nic. LOT-cie welcome back! Wciąż pamiętam jak wolałeś wieźć powietrze z Warszawy do Szczecina niż obniżyć cenę biletu z 800zł godzinę przed odlotem.


Spiewa Limahl i Krystyna

To ci Sunrise. Lata '80 pełną gębą. Zagrali moi ulubieni artyści ze składanki Italo Disco, którą nadal na winylu przechowuję w nienagannym stanie. Znaczy zagrali to dużo powiedziane. Savage już czystym playbackiem ale nie ma się co dziwić - po co ma wyć i tylko psuć sobie opinię. Ale hitem był Ryan Paris. Leciał na żywo jak nic. Rwał małolaty z pierwszych rzędów amfiteatru. Koszula rozpięta do pasa, prawdziwy mariano italiano. No i nie zapominajmy, że był też Limahl. Pełen live.

Sabrina też się postarała. Wszystko oczywiście z playbacku ale układ taneczny z dwójką typków, stare cyce na wierzchu i skórzany obcisły strój na plus. Było tak jak być powinno. Dziadki, babcie, poczciwe grzybki, znów poczuły się jak mega gwiazdy. Tylko Sierocki się nie nadaje do prowadzenia. Jego 30 sekund w Teleexpressie to max jaki można znieść.


26 lip 2012

VIPy przyjechały na riwierę

Vipy pojawiły się na kołobrzeskiej plaży z okazji Sunrise Fashion Festival... Ta Pani reklamuje lody znanej marki i poleca je na upalne dni nad morzem. W ogóle O CO CHODZI?

25 lip 2012

Na tapczanie leżę

Opuszki palców zmiękły, a gitara pokryła się kurzem. Z natury jestem leniem ale w ostatnich dniach stopień lenistwa osiągnął swoje mistrzostwo. Obejrzałem cały film ledwo go słysząc ale pilot do telewizora leżał zbyt daleko, a zająłem już najbardziej komfortową pozycję z możliwych... Potrzebuję kopa w tyłek. Potrzebuję 'to do list'.

Być może narwana 14 letnia kuzynka z JuEsEj zamiesza nieco w kołobrzeskiej codzienności. Coś jej trzeba będzie tej Polski pokazać. Dziewczyna jest z Denver więc może na Batmana ją zabrać?

24 lip 2012

No to idziem na Sanrajz

Ostatnio w Poznaniu podczas Euro2012, po meczu, jeden z lokali uraczył nas tym teledyskiem. Czas zobaczyć Sandrę na żywo. Do tego Sabrina, Limahl, Ryan Paris, Savage i inni. Prowadzi Marek Sierocki. Lineup jest generalnie zajebisty. Tylko z tego co widzę na youtube to te podstarzałe gwiazdy walą równo z playbacku. Ale co tam. Jak dla mnie to jest hit tegorocznego Sunrise ;)

23 lip 2012

Nie mam auta

Kupowanie auta dla faceta może być porównywalne z dzieckiem wpuszczonym do fakbryki cukierków. Ta nutka ekscytacji gdy myślisz, że jedziesz już po tę nową zabawkę pobudza jak żaden napój energetyczny. Może taki, a może inny, a ten ma taki bajer, a ten ma mocniejszy silnik... cudowne uczucie!
Z drugiej strony mija już trzeci tydzień poszukiwań i sprawy wcale nie idą do przodu. Tysiące opinii w sieci na temat danych modeli czy silników szybko potrafią obrzydzić twój wybór. I wszystko zaczyna się od nowa. Ale powiedzmy, że wiem już co chcę i tu pojawia się drugi problem. Przy takim nasyceniu rynku autami używanymi - tak na prawdę nie ma z czego wybierać. Okazuje się, że większość samochodów wygląda ładnie tylko na zdjęciach. Szybka przejażdżka studzi cały zapał. Jeden złom gorszy od drugiego...

No ale, miałem opisać historię pewnej podróży po TO auto. Auto stało pod Opolem więc co można było sprawdzić na odległość i wypytać to zrobiliśmy. Pozostało ruszyć w trasę. Wybraliśmy sypialny PKP żeby nie tłuc się na dwa auta i męczyć się za kółkiem. I tu PKP mnie zadziwiło. 2 łóżka, kompletnie zamykany przedział z pełnymi drzwiami, rogaliki z czekoladą, zgrzewka wody, umywalka, szafka - pełen wypas - i 12 godzin drogi wydawało się nie takim wyzwaniem. Wyzwaniem natomiast okazał się powrót do domu w środku nocy po tym jak szanowny Pan sprzedawca około północy zadzwonił i poinformował że auto sprzedane i nie ma po co jechać. W środku nocy wysiedliśmy gdzieś za Szczecinem i byliśmy w ciemnej dupie. Bez auta, bez noclegu, bez możliwości powrotu do domu. Dobrze, że pod telefonem czuwają jeszcze przyjaciele...

Najdziwniejsze w tym wszystkim jest to, że auto nadal wisi na Allegro. Na wszelki wypadek żona zadzwoniła z innego numeru spytać się czy ogłoszenie aktualne. Okazało się, że jak najbardziej autko czeka... I o co kurwa chodzi? Tak czy owak na podróż do Opola odeszła mi ochota...

I powoli mam dość tych przygód z autem i jakoś zaczynam lubić komunikację miejską ;)

1 cze 2012

Dyziu

"Dawno temu, dzieci moje, były tutaj straszne boje;
Ponad wsią latały kule, jak te pszczoły ponad ulem;
A tyś tato nic się nie bał?
Nie. Bać się nie było trzeba.
Bo Piłsudski i Legiony nie skąpiły nam obrony ..."

Trzymaj się dziadku.

[*] Dionizy Hajduk 1922 - 2012

24 lut 2012

Sunrise 2012

A więc stało się. Znany kołobrzeski festiwal techno Sunrise poszedł krok dalej. Będzie 9 dni zabawy i nie koniecznie tylko w rytmach skierowanych dla młodych.

Ciekawostką może być fakt, że w ramach koncertu '80 wystąpią takie klasyki jak Ryan Paris, Savage i Sabrina... a kto to taki zapytacie? :





... i to wszystko w Kołobrzegu w lipcu :)

Koncert poprowadzi Marek Sierocki ...

A dla młodszych, skład tegorocznego Sunrise też zapowiada się dobrze:

Allure
Armin van Buuren
Ashley Wallbridge
Bingo Players
Chuckie
Dash Berlin
Erwin Spitsbaard
Ferry Corsten
Gareth Emery
Giuseppe Ottaviani (Live Act)
Jochen Miller
Jordy Lishious aka Jordy Dazz
Moguai
Paul van Dyk
Rank 1 (Live Act)
Robbie Rivera
Sander van Doorn
Tomcraft
Westbam
4 Strings

13 lut 2012

Jełro 2012

Euro 2012. Będzie u nas. O tym raczej przypominać nie trzeba. Ale wziąć udział w tym wydarzeniu jak się okazuje nie jest łatwo. Bilet kupić na mecz - trudna sztuka. Na mecz Polaków - wręcz niemożliwa. I mimo, że patałachów lepiej by się oglądało, no bo są emocje i swoim trzeba kibicować, to jednak nie przekonuje mnie cena ponad tysiaka za mecz otwarcia z Grecją. Trudno. Pojadę do Poznania kibicować Włochom albo Chorwacji. Jeszcze się zastanowię. Do czerwca mam czas. Ale i tak nie składam broni i poluję na mecz na Narodowym z Grecją, Rosją czy Czechami. Pojawiają się i znikają te bilety, zanim człowiek numer karty kredytowej sobie przypomni.

A w najbliższy weekend D-Day! The wielki egzamin. The wyczekiwany finał. The być albo nie być mej żony w dalszym boju o tekę notariusza. The palce skrzyżowane - w sensie kciuki trzymam.

A tymczasem idę z dzieckiem bałwana lepić...

5 sty 2012

And if you want these kind of dreams, it's ...

Agent Fox Mulder i jego zagadki spod znaku Archiwum X przykleiły mnie do TV za młodu i uczciwie muszę powiedzieć, że był to jedyny serial, który mnie poważnie wciągnął. Niezapomniana muzyka z czołówki i szereg niewyjaśnionych tajemnic - to były cudowne chwile.

Jakże zaskoczył mnie po latach David Duchovny serwując mi serial, który znów wciągnął mnie po uszy. Tym razem o nieco innej tematyce ale równie pasjonującej muszę przyznać. W tydzień przerobiłem 3 sezony Californication zawalając kolejne nocki. Jestem fanem. Dzięki ci Davidzie. Z cipowatego agenta ganiającego kosmitów zrobił się z Ciebie bohater... może nie wzór do naśladowania ale straszie przyjemnie się to ogląda.

3 sty 2012

DWA TYSIĄCE dwunasty

Witajcie w roku dwa tysiące dwunastym (pamiętajcie że nie DWUTYSIĘCZNYM dwunastym). Jakieś postanowienia? Plany? Noworoczne obiecanki-cacanki? Bo ja w sumie zapomniałem. Coś sobie obiecać w sensie. Kiedyś było że na siłownię pójdę i przytyję. Teraz pewnie powinienem na fitness i zrzucać. O losie ironiczny!

Tak ku pamięci - co bym sobie za kilka lat tę notkę przeczytał - nie ma zimy. Jest 10 stopni. Moje modły zostały wysłuchane. Klimat równikowy w Polsce to kwestia czasu. Chociaż niby nie ma co się cieszyć bo lodowce topnieją i Hawaje zalewa... ale w sumie mam w dupie Hawaje. Nie stać mnie na Hawaje. Na daleki lodowiec też niezbytnio.

I poluję na bilety na te Euro 2012 bo niby to zaraz (i stać mnie). A biletów brak. Ale cierpliwości. Jeszcze poniesiemy dopingiem Polskę przeciw Rosji.

Najlepszego w 2012!

21 lis 2011

Bez konkretów

Miałem napisać coś konkretnego. Miałem wyżyć się na rozrzutności Komisji Europejskiej, co łatać dziury w budżetach obiecała, a szasta pieniędzmi na banalne spotkania na Malcie. O hotelach miałem pisać rozrzuconych po Europie, w których budzę się nie wiedząc czasem gdzie jestem i który to miesiąc roku. Ale pomyślałem, że ewentualnie konkretami pozanudzam kiedy indziej.

A na dziś zostawię dwa banały - że maszynkę do golenia zostawiłem w Szczecinie i ogolę się najwcześniej za 2 tygodnie.
I że jest na świecie istota, która w moich ramionach znajduje bezpieczeństwo i spokój, gdy rzuca się w nie krzycząc 'tata, tata!' - jestem kupiony.

11 wrz 2011

Moja historia z 11 września

Latem 2001 ruszyłem ze znajomym przejechać stopem stany z San Francisco do Nowego Yorku. Pod koniec sierpnia dotarłem do celu. Wieże ciągle tam stały. Mimo tygodnia spędzonego w tym mieście nie pomyślałem żeby z ich szczytu podziwiać panoramę miasta. Na początku września liniami JetBlue wróciłem do San Francisco na lot powrotny do Polski. Tydzień później, siedząc w Kołobrzegu przed telewizorem, oglądałem na żywo walące się WTC. Nadal nie mieści mi się to w głowie...

19 sie 2011

Rok Beaty


To był ROK BEATY. O tak. Jej rok. Pod jej dyktando. Człowiek uczy się planować cały dzień pod tego małego szkraba. Ale co ja tu będę się rozpisywał - kto wie ten wie. A kto nie wie ten (czego życze mu z całego serca) się dowie. Bo to jednak niesamowite szczęście mieć dziecko. Coś wspaniałego.

Tak więc stuknął jej rok. Przeleciał jak strzała. "Któż by wiedział, że czas leci, gdyby nie lustro i gdyby nie dzieci". :)

6 sie 2011

Podczele, Kołobrzeg

Podczele to dzielnica miasta Kołobrzeg oddalona ok. 5km na wschód od centrum. Położona w sąsiedztwie ekoparku, tuż nad morzem, w sercu wielkiego lasu, ściągnęła nas w swoje zielone ramiona tuż po ślubie. Mimo, iż nigdy nie traktowałem Podczela jako potencjalnego miejsca zamieszkania, a bywało się tam tylko 'przejazdem', obecnie nie wyobrażam sobie żebym mógł mieszkać gdzie indziej. Wszechobecny spokój, wspaniałe krajobrazy i mnóstwo zieleni - idealne miejsce na spacery z wózkiem, które są obowiązkową pozycją każdego dnia. To właśnie tu latem, codziennie wieczorem, nauczyłem się wychodzić na rower. Wczorajszy, najcieplejszy wieczór tego sezonu, natchnął mnie żeby napisać kilka słów o tym miejscu. Kiedy stanąłem na ścieżce rowerowej, między morzem, a dawnym lotniskiem wojskowym, używanym obecnie przez aeroklub bałtycki i podziwiałem stadko paralotniarzy unoszących się nad moją głową na tle zachodzącego słońca, poczułem się jak na urlopie. Błogo.

No ale ... zejdźmy na ziemię. Bo jeśli mowa o urlopie to - czas zacząć ojcowski! Bo taki się należy jeśli ma się dziecko do roku czasu. Jak przekroczy rok to
przepada. A że mój szkrab 19 sierpnia będzie miał 1 taki okres w życiu za sobą, (kiedy to minęło?) to ostatni dzwonek żeby wykorzystać możliwości jakie przewiduje Kodeks Pracy :) Tylko nie wiem czy człowiek podczas takiego urlopu odpocznie czy raczej zmęczy się. Jakoś dziecko nie chce usiąść na tyłku i poczytać gazety tylko trzeba raczej ciągle mieć je na oku, bo lubi się poszwędać i jest nieobliczalne jak ruski kalkulator.. Ale spoko. Mamy w zanadrzu najlepszy dziecko-uspokajacz. Zwie sie to PLAŻA. Sadza się takiego dziubona gołą dupą na piasku i szkrab sam się ogarnia. A frajda! I do tego zmrożona woda Bałtyku. Poezja! :P

5 lip 2011

Komunikacyjne problemy Kołobrzegu

W maksymalnie 3,5 godziny dotrzesz samolotem w każdy zakątek Europy. Natomiast dotrzeć do lotniska, mieszkając w samym sercu komunikacyjnej dupy to już inna kwestia. Niedawno pochyliłem się nad położeniem uroczego Kołobrzegu i wnioski nie są optymistyczne. Leżymy, rozdarci pomiędzy Szczecin i Gdańsk, bez szans na to, że ktoś uzna nas za ważny węzeł komunikacyjny. Jesteśmy jedynie stacją końcową - docelową... no, ewentualnie początkową.

Z punktu widzenia transportu naziemnego mamy połączenia autobusowo - pociągowe, które docierają praktycznie wszędzie. Tyle, że taka podróż na lotnisko do Poznania czy Gdańska to równe 5 godzin. Do Warszawy 9,5. No i bądźmy szczerzy - wyboru wielkiego co do godzin odjazdu nie ma. Jednym słowem w podróż wyruszamy zwykle dzień wcześniej.

No ale powie ktoś - mamy przecież lotnisko Szczecin - Goleniów. Fakt! Autem jedzie się tam godzinę łamiąc kilkanaście przepisów drogowych. Linię kolejową z Kołobrzegu wprost na terminal mają oddać w przyszłym roku. Ale co oferuje nam Goleniów? Czarter do Turcji, wakacyjne połączenie z Norwegią i zawsze oblegane loty do ulubionego miasta Polaków - Londynu. Są też, i owszem, jakże upragnione loty do Warszawy. Godzina zamiast 9,5! Eureka! Jednak nie każdego stać na wybulenie 400PLN w jedną stronę (kontra 50PLN w pociągu MEWA TLK co jedzie 9,5 godziny). Do tego doba parkingu przy lotnisku to 40PLN. Ale chwilunia. Są przecież PROMOCJE. Prawda to - latałem jeszcze na początku tego roku w dwie strony na 160PLN. I jak przeglądam stronę LOTu to mają właśnie takie ceny z Gdańska, Poznania, Krakowa... tylko nie ze Szczecina. LOT chyba celowo chce dobić północno - zachodnią Polskę.

Zresztą polityka LOTu nieco mnie dziwi. Wylądowawszy w Warszawie, wracając z wojaży, zauważyłem że za 1,5 godziny odlatuje samolot do Szczecina. Mówię sobie - pójdę, spytam, jakiś last minute, czy coś. Miła Pani mówi do mnie - Mam miejsca! Cena za osobę 800PLN. Hmmm. Mówię no dobrze, a jak zostanie już 30 minut do odlotu i nadal będzie to miejsce to jaka będzie cena? - Nadal 800PLN. Jednym słowem lepiej nikogo nie zabrać - nawet za te 200PLN.

Nie no, 800PLN się przyda, pomyślałem, udając się na dworzec Warszawa Zachodnia gdzie PKS POLONUS zabrał mnie w krajoznawczą, 10 godzinną wycieczkę po Polsce. PKS Polonus mimo wielu wad w postaci przede wszystkim autobusu pamiętającego Odsiecz Wiedeńską, miał też wielkiego plusa - słabą popularność. I tak to właśnie z ostatnich siedzeń zrobiłem sobie kuszetkę. Niezapomniane wrażenia. Następnym razem przypnę się pasami.

Co być może ciekawe - w kierunku Kołobrzegu odjeżdzają z Warszawy 3 PKS'y - 19:30, 20:00, 20:15 (doskonałe wyczucie czasu!). Jeden bezpośrednio do Kołobrzegu (PKS Bydgoszcz - piękny, klimatyzowany komfortbus - mocno oblegany), drugi do Mielna (PKS Polonus - czytaj wyżej), i ostatni do Międzyzdrojów (PKS Mława - o tym słyszano już wiele ciekawych historii - autobus muzeum - nadaje się do centrum nauki Kopernik w sekcji "Jak to działa?").

No ale ale ... od czego jest samochód - popularny środek transportu w końcu. No i tu wracamy do tematu położenia Kołobrzegu w sercu komunikacyjnej dupy. Na stronie GDDKiA w naszym regionie planowana jest droga ekspresowa S6 zahaczająca o Kołobrzeg... plan jej budowy to 2025 rok! Jakby nie kombinować, na chwilę obecną autem do Warszawy dojedziemy w 7-8 godzin. Na dwóch bakach benzyny - w moim przypadku 600PLN. Póki nie zabieram żony, dziecka i całego majdanu to - noł łej, fenks.

Na szczęście - jak wszystko zawiedzie - 3,5 godziny jazdy autem i jesteśmy w Berlinie. Marne to pocieszenie ale za to jaki wybór połączeń z całym światem! Saved by the Germans!

Tak czy owak, wymienione powyżej niedogodności, sprawiły że 3 dniowy wypad na południe Italii zamienił się w tygodniowy trip. Dodając do tego typowo włoskie podejście Lufthansy do lotów w tamtym kierunku i ich 2 godzinne opóźnienia można się było nieco zdenerwować. Ale chodzi o to żeby minusy nie przysłoniły plusów. No ale o tym może potem...