Kołobrzeski Spleen

28 paź 2008

Islas Canarias

Miałem filmik zmontować. Ale znając mój zapał stwierdziłem, że prędzej nowy rok nadejdzie. No to relacja fotograficzna...

Pojechaliśmy do Agnieszki...


Bo mówiła, że ma taki widok z okna...


I że ciepło generalnie tam...


I widoczki ładne...


To i się odpocznie od codzienności...


W oceanie popływa...


Na wulkan się wjedzie...


A wysoki to drań...


I auto wziąć można....


Stolicę na dalekiej północy zobaczyć...


Czy inne pagórki...


I miasta...


Czy wyspy sąsiednie...


Czy inne cuda...


I kolor auta zmienić...


I dalej zwiedzać...


Powydurniać się...


Troszkę...


I jeść!


Jeść!!


Jeść!!!


Tak. Stwierdzam, że zdecydowanie nadawałbym się na podróżnika kulinarnego. Nie musiałbym za wiele zwiedzać ale próbować lokalnych specjałów, gdzie tylko pojadę. Ostatnie zdjęcie przedstawia genialne w swej prostocie urządzenie do doprawiania potraw. I powiecie pewnie, że to popularna sprawa i że wasza babcia takie rzeczy już robiła ale ja osobiście nie spotkałem się z tym w żadnej restauracji w Polsce... szczególnie tych oferujących pizze. Raz w jednej, prowadzonej przez Włocha, pizzerii w Kołobrzegu widziałem oliwę z ząbkiem czosnku w środku ale ten wyglądał jakby leżał tam od roku. Ci wariaci w każdej pizzerii mają olive picante, gdzie w oliwie z oliwek pływa bazylia, ostre papryczyki, pieprz i czasem czosnek. No masakra. Potrawy nabierają wyrazu :D Pracuję właśnie nad tym przysmakiem w domu. Póki co zrobiłem to na zimno ale znalazłem przepis gdzie trzeba składniki w oliwie gotować, żeby dobrze przeszła aromatem. Szukam recepty. Jak znajdę - poinformuję.

No i ... powrót do rzeczywistości. Witaj zimo.

2 komentarze:

goooooood girl pisze...
Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.
Juan Cruz Parra pisze...

www.simplementeracing.blogspot.com