Kołobrzeski Spleen

20 wrz 2007

BIS

Dobra, może to oznaka starzenia się ale mam w robocie to Radio BIS i normalnie już nie wyrabiam. Nie dość, że codziennie leci ten sam zestaw piosenek tylko w różnej konfiguracji to niektóre z nich ryją kompleksowo beret. Zawsze chciałem żeby w radiu grali coś przyjaznego nam, młodzieży, chciałem żeby znaleźli tam miejsce na dobry rap itp. ale większość tego co tam leci po prostu mnie męczy.

Zacznę od hitu, który kilka tygodni temu potrafił lecieć trzy razy w ciągu 8 godzin. Nieśmiertelna, oldschoolowa Mor W.A. robi krok w tył. Płyty oceniał nie będę, bo nie słuchałem ale męczony numer „Uliczne Esperanto” to jakaś paranoja. Numer jest o hiphopie, ulicznych tekstach, o samym zespole czyli jak to się kiedyś mówiło ‘nagramy numer o niczym’ – najlepsza tematyka. Flow nieciekawy, nudny i w większości przypadków nijaki. Potem dochodzą do refrenu, który po przesłuchaniu 10 razy w ciągu 3 dni wbija ci się w czaszkę i gra echem w nocy:

„Dziś znów dajemy wam to (hardkor!) / uliczne Esperanto / Mor W.A.! Nie ma to tamto! / To powrót do korzeni jakby ktoś się pytał / Co to za ekipa? Która ich płyta?”

…. itp. itd. Kawałek odkrywczy, elokwentny, przebojowy! Nic tylko faszerować nim ludzi 3 razy dziennie. W końcu nie ma to tamto!

Drugi na liście hitów to raper, którego nie mogę jakoś zidentyfikować. Lekko mroczny, na ciekawym bicie coś tam mruczy pod nosem ale dochodzi do refrenu i jest coś w stylu:

„Debedebedebe Re – e – e – e mont na arteriach mego życiaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa / Ram dam dam Re – e – e – e mont na arteriach mego życiaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa”.

Głębsza sprawa pewnie z tym remontem na arteriach tego rapera życia ale jakoś nie mogę tego ram dam dam’a strawić już.

Dalej w kolejce będą ‘I fell In love with a DJ, DJ’ (nie wiem jak się numer zwie ale w refrenie panna powtarza to 20 razy). Jest też Vavamuffin z kawałkiem Hooligan rootz, który w rzeczy samej jest całkiem znośny ale jak wchodzi mi gość z takim pseudo-reggowo-gardłowym głosem ze zwrotką:

„Frajer ma gajer nadaje tani bajer
Gadką o kabonie trąci jak zajzajer
Ja tańce na stole wolę ja wolę reggae sztajer
Idź pan do cholery, bo nudzisz w rzeczy samej”


… to ja łapię się za głowę i mówię ‘nou fenks’.

Na szczęście lecą jeszcze w tym radiu perełki, których pewnie nie usłyszał bym nigdzie na falach komercyjnych radiostacji. Propsy więc za puszczanie Afrojaxa, Eldo czy też Dizkreta. Ostatnio też spodobała im się nowa płyta Jezzy Jeffa więc ratuje to ich poniekąd.

Jakoś mało młodzieżowy się może robię ale wiem czego lubię słuchać. Mimo wszystko o gustach muzycznych się nie dyskutuje. Ale wiem, że od tego łupania boli mnie łeb na koniec dnia. Bardzo Inna to Stacja…

5 komentarzy:

Marika pisze...

podpisuję się rękami i nogami pod tym, co napisałeś.
nie znam całej twórczości Mor W.A.'y, ale z pewnością ten kawałek "Uliczne esperanto" nie zachęca mnie do tego, żeby się z nim zapoznać. tekst jest po prostu żenujący, zwłaszcza właśnie ten refren - porażka.
drugiego numeru nie kojarzę, a trzeci mogliby już przestać wałkować.
wniosek jest taki, że ta stacja stacza się chyba coraz bardziej. jedyne, co lubię, to wrócić do domu z piątkowego baletu około 1 w nocy [czyli w sobotę już] i posłuchać do poduszki audycji "Nocna zmiana" z ostrzejszymi brzmieniami. ale właśnie spojrzałam na ramówkę i dziś gra jakiś DJ Bert, czyli mogę się pożegnać...
tak samo ubolewam, że w BIS Poranku nie ma już Igora Sokołowskiego i Radka Brzózki... nie wiem czego będę teraz słuchać, kiedy od października trzeba będzie wcześniej zwlekać się z łóżka...

ale dość tych żali.
cześć Piotr!

kasiowa pisze...

i tak chyba w czolowce siekanek jest radio eska

cienX pisze...

kasiu: zważ że w Kołobrzegu nie odbieram czegoś takiego jak eska. Jak sie upre to jest radio koszalin, rmf, zet, 3ka, 1ka i wlasnie bis. oczywiscie wszedzie bez problemu lapie radio maryja ale maja nadajnik na naszej katedrze wiec pieknie sygnal idzie w miasto.

marika: niestety slucham biski tylko od rana do 16:00. pozniej nie wiem co sie dzieje. pewnie sa jakies dobre autorskie audycje ale po pracy juz mam dosc BISu i nie testuje. najbardziej podobala mi sie BISka jak byla jakas zaloba. grali piekny czilaut. wrecz fenomenalny.

Katarzyna pisze...

myslalam, ze eska jest wszedzie az dziw bieze, ze jednak nie ale generalnie nie masz czego zalowac :)

Anonimowy pisze...

Od AYA : a mowilem Ci wczesniej to wolales byc inwestorem giełdowym :)