W maksymalnie 3,5 godziny dotrzesz samolotem w każdy zakątek Europy. Natomiast dotrzeć do lotniska, mieszkając w samym sercu komunikacyjnej dupy to już inna kwestia. Niedawno pochyliłem się nad położeniem uroczego Kołobrzegu i wnioski nie są optymistyczne. Leżymy, rozdarci pomiędzy Szczecin i Gdańsk, bez szans na to, że ktoś uzna nas za ważny węzeł komunikacyjny. Jesteśmy jedynie stacją końcową - docelową... no, ewentualnie początkową.
Z punktu widzenia transportu naziemnego mamy połączenia autobusowo - pociągowe, które docierają praktycznie wszędzie. Tyle, że taka podróż na lotnisko do Poznania czy Gdańska to równe 5 godzin. Do Warszawy 9,5. No i bądźmy szczerzy - wyboru wielkiego co do godzin odjazdu nie ma. Jednym słowem w podróż wyruszamy zwykle dzień wcześniej.
No ale powie ktoś - mamy przecież lotnisko Szczecin - Goleniów. Fakt! Autem jedzie się tam godzinę łamiąc kilkanaście przepisów drogowych. Linię kolejową z Kołobrzegu wprost na terminal mają oddać w przyszłym roku. Ale co oferuje nam Goleniów? Czarter do Turcji, wakacyjne połączenie z Norwegią i zawsze oblegane loty do ulubionego miasta Polaków - Londynu. Są też, i owszem, jakże upragnione loty do Warszawy. Godzina zamiast 9,5! Eureka! Jednak nie każdego stać na wybulenie 400PLN w jedną stronę (kontra 50PLN w pociągu MEWA TLK co jedzie 9,5 godziny). Do tego doba parkingu przy lotnisku to 40PLN. Ale chwilunia. Są przecież PROMOCJE. Prawda to - latałem jeszcze na początku tego roku w dwie strony na 160PLN. I jak przeglądam stronę LOTu to mają właśnie takie ceny z Gdańska, Poznania, Krakowa... tylko nie ze Szczecina. LOT chyba celowo chce dobić północno - zachodnią Polskę.
Zresztą polityka LOTu nieco mnie dziwi. Wylądowawszy w Warszawie, wracając z wojaży, zauważyłem że za 1,5 godziny odlatuje samolot do Szczecina. Mówię sobie - pójdę, spytam, jakiś last minute, czy coś. Miła Pani mówi do mnie - Mam miejsca! Cena za osobę 800PLN. Hmmm. Mówię no dobrze, a jak zostanie już 30 minut do odlotu i nadal będzie to miejsce to jaka będzie cena? - Nadal 800PLN. Jednym słowem lepiej nikogo nie zabrać - nawet za te 200PLN.
Nie no, 800PLN się przyda, pomyślałem, udając się na dworzec Warszawa Zachodnia gdzie PKS POLONUS zabrał mnie w krajoznawczą, 10 godzinną wycieczkę po Polsce. PKS Polonus mimo wielu wad w postaci przede wszystkim autobusu pamiętającego Odsiecz Wiedeńską, miał też wielkiego plusa - słabą popularność. I tak to właśnie z ostatnich siedzeń zrobiłem sobie kuszetkę. Niezapomniane wrażenia. Następnym razem przypnę się pasami.
Co być może ciekawe - w kierunku Kołobrzegu odjeżdzają z Warszawy 3 PKS'y - 19:30, 20:00, 20:15 (doskonałe wyczucie czasu!). Jeden bezpośrednio do Kołobrzegu (PKS Bydgoszcz - piękny, klimatyzowany komfortbus - mocno oblegany), drugi do Mielna (PKS Polonus - czytaj wyżej), i ostatni do Międzyzdrojów (PKS Mława - o tym słyszano już wiele ciekawych historii - autobus muzeum - nadaje się do centrum nauki Kopernik w sekcji "Jak to działa?").
No ale ale ... od czego jest samochód - popularny środek transportu w końcu. No i tu wracamy do tematu położenia Kołobrzegu w sercu komunikacyjnej dupy. Na stronie GDDKiA w naszym regionie planowana jest droga ekspresowa S6 zahaczająca o Kołobrzeg... plan jej budowy to 2025 rok! Jakby nie kombinować, na chwilę obecną autem do Warszawy dojedziemy w 7-8 godzin. Na dwóch bakach benzyny - w moim przypadku 600PLN. Póki nie zabieram żony, dziecka i całego majdanu to - noł łej, fenks.
Na szczęście - jak wszystko zawiedzie - 3,5 godziny jazdy autem i jesteśmy w Berlinie. Marne to pocieszenie ale za to jaki wybór połączeń z całym światem! Saved by the Germans!
Tak czy owak, wymienione powyżej niedogodności, sprawiły że 3 dniowy wypad na południe Italii zamienił się w tygodniowy trip. Dodając do tego typowo włoskie podejście Lufthansy do lotów w tamtym kierunku i ich 2 godzinne opóźnienia można się było nieco zdenerwować. Ale chodzi o to żeby minusy nie przysłoniły plusów. No ale o tym może potem...
5 lip 2011
26 cze 2011
Pizza Neapolitana
Hasło na ten tydzień - ruszmy gdzieś. Ruszmy w delegację. Zobaczmy co tam słychać w słonecznej Italii. Ale póki co - 7 godzin w pociągu do Warszawy! Hej przygodo!
6 cze 2011
Kołobrzeg - Warszawa i PKP
Wybrałem się do Stolicy. Padło na transport PKP, bo uznałem że benzyna droga, droga (w sensie szosa) nijaka, za kółkiem męcząco, a koleją ostatni raz jechałem na studiach... i to w początkowej fazie tych studiów. No i przygoda muszę przyznać niezapomniana. Piękny TLK do Poznania, w przedziale w stylu 'autobusowym'. Potem gorzej. Z Poznania skład zapakowany po sufit i 3 godziny stania na korytarzu - bezcenne. No ale prawdę mówiąc - 7,5 godziny w podróży minęło ekspresowo przy dobrej książce, na którą czasu ostatnio brak.
A stolica zalana słońcem. W niedzielę w centrum cicho i spokojnie, a Kabaty jeszcze spokojniejsze. Piękny widok z przepastnego balkonu, wprost na las pełen żółwi kabackich z Galapagos, umilał wieczorne posiedzenia. Zaiście urocza okolica.
Tymczasem powrót był nieco bardziej skomplikowany. O 23:10 odjeżdża bezpośredni pociąg do Kołobrzegu. Jedzie skurczybyk jedyne 13 godzin (chyba zahacza o Lwów i Oslo). Stojąc na peronie bez biletu (pani w okienku zakomunikowała że kuszetkę można nabyc u konduktora) nie doczekałem się jednak składu. Megafony odświeżanego dworca głównego zaskrzeczały kulturalnie, że 'Oto spaliła się lokomotywa w drodze z Krakowa i bardzo nam przykro i niezmiernie nawet ale opóźnienie na chwilę obecną wynosi 2 godziny i może ulec zmianie'. W sensie że przyjedzie o 8 rano. Tak więc zawinąłem się na kwaterę, tam skończyliśmy napoczęte piwo marki Perła i kolejną, nadplanową noc spędziłem w Wawie. Nazajutrz, poranny pociąg zawiózł mnie do celu planowo. Po przesiadce w Poznaniu miałem pusty przedział, 40 stopni ciepła, otwarte okno i drzwi i całkiem przyjemnie to wspominam. Serio.
A podobna wizyta czeka mnie tam już za dwa tygodnie... ale o tym później :)
A stolica zalana słońcem. W niedzielę w centrum cicho i spokojnie, a Kabaty jeszcze spokojniejsze. Piękny widok z przepastnego balkonu, wprost na las pełen żółwi kabackich z Galapagos, umilał wieczorne posiedzenia. Zaiście urocza okolica.
Tymczasem powrót był nieco bardziej skomplikowany. O 23:10 odjeżdża bezpośredni pociąg do Kołobrzegu. Jedzie skurczybyk jedyne 13 godzin (chyba zahacza o Lwów i Oslo). Stojąc na peronie bez biletu (pani w okienku zakomunikowała że kuszetkę można nabyc u konduktora) nie doczekałem się jednak składu. Megafony odświeżanego dworca głównego zaskrzeczały kulturalnie, że 'Oto spaliła się lokomotywa w drodze z Krakowa i bardzo nam przykro i niezmiernie nawet ale opóźnienie na chwilę obecną wynosi 2 godziny i może ulec zmianie'. W sensie że przyjedzie o 8 rano. Tak więc zawinąłem się na kwaterę, tam skończyliśmy napoczęte piwo marki Perła i kolejną, nadplanową noc spędziłem w Wawie. Nazajutrz, poranny pociąg zawiózł mnie do celu planowo. Po przesiadce w Poznaniu miałem pusty przedział, 40 stopni ciepła, otwarte okno i drzwi i całkiem przyjemnie to wspominam. Serio.
A podobna wizyta czeka mnie tam już za dwa tygodnie... ale o tym później :)
4 maj 2011
Piękna kryjówka
Ten z brodą co go tak triumfalnie zastrzelili to miał jednak gust. Wiedział gdzie się ukryć:
Cytat za gazeta.pl
Posiadłość leżała w pięknej okolicy. Otaczały ją pola warzyw i zbóż, w oddali majaczyły masywy górskie. Otaczające dom topole łagodnie kołysały się na wietrze, a rosnące dziko krzaki marihuany wydzielały wieczorami przyjemny zapachSerio brzmi jak dobre miejsce do osiedlenia się na stałe :)
Cytat za gazeta.pl
18 kwi 2011
AAAAAAAAA Tanio sprzedam
Dzięki dziecku człowiek łatwo leczy się z imprez. W sensie z ostrego picia. Jak cię kilka nocy z rzędu obudzi płaczący potomek, a do tego ostatecznie wstanie o 6:00 to ból jest wielki. Żadna tabletka tego nie leczy.
Tymczasem moja żona kolekcjonuje gwiazdki na allegro. W sumie to już słoneczka. W sensie nabija licznik zakupowy. Podsumowania miesięczne 'płacę z allegro' zawsze ją dziwią. "Że niby ja tyle wydałam??". Ano :) Ja tymczasem sprzedaję. Oczyszczam szafę dziuby ze zbędnych ciuchów. Ostatnio też wystawiłem jakąś dziwną część elektroniki jaką teściu wymontował ze swojej Q7. Poszła w godzinę. Ku mojemu zaskoczeniu kupił ją ktoś z Barcelony. Dobrze że nie oponował jak wytłumaczyłem że przesyłka jest nieco droższa niż ta podana na aukcji. Nie wiedziałem, że zakupy robią tu też zagramaniczni :) Dorzucę mu tam jakiś liścik typu 'go Messi! go Barca!' :)
Tymczasem moja żona kolekcjonuje gwiazdki na allegro. W sumie to już słoneczka. W sensie nabija licznik zakupowy. Podsumowania miesięczne 'płacę z allegro' zawsze ją dziwią. "Że niby ja tyle wydałam??". Ano :) Ja tymczasem sprzedaję. Oczyszczam szafę dziuby ze zbędnych ciuchów. Ostatnio też wystawiłem jakąś dziwną część elektroniki jaką teściu wymontował ze swojej Q7. Poszła w godzinę. Ku mojemu zaskoczeniu kupił ją ktoś z Barcelony. Dobrze że nie oponował jak wytłumaczyłem że przesyłka jest nieco droższa niż ta podana na aukcji. Nie wiedziałem, że zakupy robią tu też zagramaniczni :) Dorzucę mu tam jakiś liścik typu 'go Messi! go Barca!' :)
10 kwi 2011
Białe gołębie
Zeszłego lata jakaś para biorąc ślub tu na obrzeżach Kołobrzegu, zamówiła rzut białym gołąbkiem w górę. Na zakończenie uroczystości dostali po śnieżnobiałym gołąbku i wypuścili je równocześnie, pieczętując swoją miłość. Młodzi pojechali, a gołąbki zostały. Uwiły sobie gniazdko i mieszkają tu pomiędzy innymi ptakami co patrzą spode łba na te dostojne odmieńce.
2 kwi 2011
Subskrybuj:
Posty (Atom)