Kołobrzeski Spleen

10 mar 2008

Czy czujesz wiosnę?

„Kobiety są jak sytuacje podbramkowe – niewykorzystane się mszczą” :)

To tak tytułem wstępu za zaległego 8 marca. Kwiatek dla was drogie Panie, moc zdrowia i gromadki rozwydrzonych bachorów. Bez was świat nie miałby sensu.

A ja jak to się mówi więcej żyję, mniej piszę. Przycisnąłem temat powiększania cyców na sezon, bo mi wiosną zawiało, a forma leży. Wczorajszy spacer po nadmorskiej wiosce zwanej Grzybowo był jak zapowiedź lata. Coś tam wisiało w powietrzu. Generalnie warunki już bardzospoko tylko zabrakło hordy turystów w slipkach z dmuchanymi krokodylami i mieszanego zapachu smażonej ryby i kręconego loda. Ale już czuć, że dmuchane kaczuszki czają się za rogiem.

A czy ty już zaplanowałeś swój urlop na te lato? Kupiłeś już parawan i łopatkę co by się okopać w drobnym bałtyckim piasku? Kwatera u Pana Mariana już zarezerwowana? No już starczy tej zimy dajcie mi te kołobrzeskie tropiki!

I mamy już oficjalnie stażystkę w Pracowni. I ledwo ogarniamy. I z weekendu na weekend mam coraz więcej roboty, co oznacza chyba, że firma się rozkręca i chyba powinienem się cieszyć, a się nie cieszę, bo nie mam czasu żeby nic nie robić co mam we krwi i co uwielbiam:) Ale jeszcze przyjdzie ten czas, że będę robić nic … nic będę robić. To się chyba emerytura zwie :) Ale – zleci jak z bicza strzelił.

3 mar 2008

Co to był za bal!

No to się działo Panie w ten łykend! Nie wiem od czego zacząć, więc klasycznie zacznę od dupy strony. Był mecz gwiazd ale to już w niedzielę i mecz był bardzo efektowny. Kto widział ten wie, a kto nie widział niech żałuje. Mogli sobie odpuścić tą Kasie Nova i Stachurskiego no ale niech im będzie. Grunt, że koszykarskie widowisko spoko. Pluta jest normalnie bogiem rzutów za trzy, a konkurs wsadów zdecydowanie na wysokim poziomie.

No ale dzień wcześniej imprezka rodzinna w lokalu i wjechał schabowy z żurem a potem już jechała tylko wódzia i generalnie jak zaczęło się o 16:00 to skończyło się o 22:00 i o tej godzinie już przetransportowałem się wprost do łóżka tak więc w niedzielę pobudka poranna, kulturka i dużo cytryny i jakoś żyłem. No ale wypić z wujem i dziadkiem – bezcenne.

I jeszcze w sobotę z rańca małe obmiary w terenie na zasadzie radosna praca architekta. Czyli wesoła piwnica bez ogrzewania i prądu i my tam z latarą i miernikiem. No ale patrzę jest okienko tylko zabite dechami, mówię zerwę dechę i będzie trochę światła. I już chciałem wtykać palec w tą szparę i urywać skurczybyka ale coś mi tam jakoś nie grało. To mówię poświeć mi tu tą latarą z łaski swojej. No i temat zaraz rozświetlony, a tam szczęśliwe gniazdo piwnicznych robaków takich pancerników milutkich więc dobrze, że tam palucha nie wtykałem, bo fanem nie jestem.

A tymczasem w sobotę pod klubem Antidotum, niejaki Krzystof dostał w tubę, bo było małe nieporozumienie i wylądował w szpitalu i dwa szwy bez znieczulenia, no ale on już znieczulony więc bezboleśnie upiększyli mi zioma. A mówią, że już w tym kraju nic za darmo dostać nie można...

29 lut 2008

Mecz Gwiazdek

No dobra. Ja wiem, że Unijne Fundusze są trendy. Że nie ma to jak napisać pracę magisterską o tym jakie te fundusze są fajne. Ale to co tu się ostatnio dzieje to istne oblężenie. Stada studentów legną do biura, co by się dowiedzieć co i jak i coś wcisnąć do swojej pracy. Tyle, że nie wiedząc czemu połowa z nich to jakieś barany, które nie wiem jakim cudem przeszły studia (odezwał się naukowy orzeł – pomyślał cienX..). No ale podania, żeby nie umieć sklecić. Albo już ci taki przyjdzie i on chce dokumenty do pracy. - No ale jakie dokumenty? - No… - Finansowe? Wniosek aplikacyjny? – O! – A o czym pisze pan pracę? – No wykorzystanie funduszy unijnych na przykładzie miasta Kołobrzeg… No toś pan temat wyskrobał. Takie pisanie o wszystkim i o niczym. Ja nie wiem z jakiej szkoły ci ludzie tu przychodzą ale chyba Wyższej Szkoły Bansu i Lansu.

Ale nic to robaczki, wy tam pamiętajcie, że nadchodzi Orkan Emma, czyli jak to u nas mówią – będzie nieźle piździć. Coś ostatnio sobie u nas lubi popiździć. Dachy pozrywać i drzewka poprzewracać. Wesoło generalnie.

No i jako krzewiciel polskiej koszykówki przypominam wszystkim tym, którzy to mają totalnie w dupie, że w niedzielę o godzinie bodaj 15:00 na TV4 rozpocznie się Mecz Gwiazd! Czyli super wydarzenie na skalę ogólnoświatowa ;) Mimo, iż Winiu ostatecznie się nie zakwalifikował na tę imprezę to i tak będzie na co popatrzeć. W pierwszej piątce wyjdzie za to Krzysiek Danielski z kołobrzeskiej Kotwicy, a w konkursie wsadów weźmie udział Stefton Barret, też od nas i muszę przyznać, że chłopak ma niezłego dyla :) Będzie też Paweł Kikowski, na którego poczynania też chętnie zwrócę uwagę, bo młody dobry jest. Tych których nie przekonują te wszystkie osoby może dadzą się przekonać faktem, że wystąpią tam: Kasia Nova, Satchursky oraz Lady Pank, a imprezę poprowadzi Skiba i Konjo. Hej!

28 lut 2008

Śpiewające indyki i reszta tałatajstwa

No tak. Jako miłośnik muzyki i jej zagorzały krytyk zapomniałem zupełnie wspomnieć o naszych lokalnych eliminacjach do Eurowizji. Ach. Eurowizja. Mam do niej sentyment. Kojarzy mi się z niedawnymi czasami studiów, gdzie Eurowizja była pozycją obowiązkową i zawsze było się z czego pośmiać. Szczególnie z naszych reprezentantów. W każdym razie mam do niej co najmniej taki sentyment jak do Telekamer od czasu jak Jeremy Irons odebrał honorową statuetkę. Ale nie o tym. Znaczy o tym ale od dupy strony. Uczestnicy – barwna śmietanka, w większości freaków i kilka osobistości przekonanych o swoim talencie. W jury uplastyczniona skalpelem Maryla Rodowicz… lub to co z niej pozostało po wielu cięciach. Jednym słowem – szopka. Ale przecież w konkursie chodzi o jedno – piosenkę, która godnie zaprezentuje nas w Europie. No i zagrało kilku Szwedów, jakaś Irlandka też chyba… może i ja mógłbym pomyśleć o reprezentowaniu jakiegoś Lichtensteinu? A może Watykan nie ma swojego typa? Tak czy owak WTF? Generalnie dwa kawałki spoko, a reszta to jakaś kompletna pomyłka. I nasuwają mi się tylko dwa pytania: Kto to kurwa jest Natasza Urbańska? oraz: Kto wypuścił małposzczura z zoo, kazał mu śpiewać, po czym wysłał na niego gro SMSów i każe mu teraz reprezentować Polskę na Super Konkursie Małposzczurów? No bo nie wiem. Panna fałszowała (o ile właściwie jakikolwiek fan słuchał co małposzczur tam wydaje za dźwięki). Twarz ma niewyględną, wręcz końską. Do niedawna chodziły jakieś plotki, że to facet. Czy plotki ucichły, bo niestety nie czytam Pudelka? Została już oficjalnie zakwalifikowana do jakiegoś gatunku? Czy sam Prezydent już ją w trybie nadzwyczajnym naturalizował na Polkę? Czy może mąż dostał licencję na posiadanie małposzczura w tym kraju? No nic. Wkurwiam się znów, bo zamiast wysyłać kogoś kto umie śpiewać, wysyła się jedynie słusznego uczestnika Tańca z Gwiazdami. O magio tańca! Isis nie bądź głupia! Startuj od razu do parlamentu! Razem z panią Nelly będziecie się świetnie uzupełniać.

Myślę, że do następnej edycji Tańca z Gwiazdami powinniśmy wysłać LEO B. Wiecie panowie co by to się działo? Wszystkie wasze panny już tydzień przed meczem mroziłyby wam piwo w lodówkach i wyczekiwały upragnionych meczy, gdzie na ławce trenerskiej siedziałby ON! Ten z Tańca! Chociaż czy nam kobiety do pełni szczęścia w meczach potrzebne? No chyba się zagalopowałem. W każdym razie wczoraj kopaninka, bo kopaninka ale mecz do przodu. Najlepsze, że gdzieś mi druga bramka uciekła. Musiałem odejść od TV i po powrocie tak oglądam, oglądam i dopiero po dobrych 10 min się skapnąłem, że jest 2:0.

I jeszcze takie małe retoryczne pytanko… Kto kupuje Ferrari na polskie drogi?

27 lut 2008

Anchovis


Swojego czasu zwariowałem na punkcie Anchovis – nie byle jakich – Helskich! No i wszystko było super. Mój lokalny diler miał tego towaru zawsze pod dostatkiem. No ale od jakiegoś dobrego miesiąca na półkach, gdzie zwykle znajdowałem swój przysmak, leżał tylko kurz. Myślałem, że to tak tymczasowo, że dostawa im się spóźnia czy coś. A tu dupa. Kolejne tygodnie i moich Helskich brak. No to mówię sobie – misja. Trzeba szukać. Nie wiem czy ktoś wie co to Futurama, ale był taki odcinek gdzie główny bohater za kupę siana kupił ostatnią puszkę anchovis na świecie, bo gatunek tej ryby już dawno wyginął. Perypetie były bardzo zakręcone ale skończyło się na tym, że upiekł pizzę z anchovis i zajadając się ze smakiem dał spróbować swoim ziomom, którzy od razu wypluli to obrzydlistwo.

Tak czy owak, wczoraj, czystym przypadkiem natknąłem się na sklep rybny i mimo, iż pani twierdziła, że nic takiego nie ma – ja stając na palce mówię – tam jeszcze coś leży. I okazało się, że to ona! Upragniona! Puszka przepysznych, słonych, małych gówienek, które już wieczorem były kompletnie spałaszowane. No normalnie musiałem się podzielić tą historią. Tylko nie wiem co dalej.. MORE! MORE!

No a dzisiaj Polska – Estonia! Hej, piłkarska braci! To co, koniec passy naszego zespołu? Czas na jakieś baty? Bo to tak nudno wygrywać raz za razem… ha! POLSKA!

26 lut 2008

Guten Morgen!



...i jeszcze to.

A we wtorek...

Siema, siema wszystko zmieniło się od dema. Dema nie ma ale to nie ten temat.
To tak tytułem wstępu, żeby nie zapomnieć, że polski rap żyje. Hm. W sumie spekuluję, że żyje bo dawno z niczym styczności nie miałem. Tylko czytałem wywiad z rozżalonym Pezetem, co mówi dla Wyborczej, że źle odebrali jego ostatnią płytę. Że ona taka jakby przerysowana, choć prawdziwa, i że on te małolatki ruchał ale w sumie to nie chciał i dużo pił i się bawił, ale teraz nie chce, i ostatnio nawet zagrał koncert na trzeźwo… polski rap schodzi na psy:) A mówię o tym Pezecie, bo mi jak najbardziej odpowiadały poprzednie płyty ale ta najnowsza to jakiś wanna-be timberland i generalnie to już dla młodego pokolenia… i nigdy nie mów nie do wiary stary, że jednoczą nas te same dziary, to my nocne mary… ok, koniec tego wątku :)

A wczoraj wieczorem opcja basen. Opcja basen jest bardzo dobrym pomysłem. Serio przychodzę tu z artylerią. Generalnie sauna i trochę pływania i człowieku potem się śpi jak … no jak się może spać ... zajebiście się śpi, ot co. I jest jakoś tak… świeżo… (kurwa, a mówili nie siadaj do wpisu jak nie umiesz ułożyć prostych zdań z rana). Ale nie o tym, nie o tym, nie o tym. Ale za to o tym, że postanowiwszy przepłynąć dwa baseny pod wodą następnie tego dokonawszy. I się trochę zdziwiwszy. Bo jednak Piotrek żelazne płuco. W sensie potem sobie bezdech ćwiczyłem i 2min 15sek daje mi wiarę, że jest jeszcze dobrze. Aż pan ratownik nie wytrzymał i poszedł sprawdzić czy żyję. Tylko chloru dali tyle, że ja się dziś budzę a tu Numerraz czerwone oko. Nie no albo oni coś zrobią z tym chlorem albo ja coś z tym okiem. Z czego pewnie to drugie czyli inwestycja w okularki i niezbędnik małego Visine’owca.

I od marca będziem zatrudniać stażystkę. A to ciekawa instytucja ten staż. Jak sobie załatwić takie warzywo?:) Urząd Pracy, podanie, dwa znaczki, miła pani z pokoju 10 i o. I przyjdzie ci taka i pomoże, bo jak pomorze nie pomoże to już nic nie pomoże. A dostanie te 650 na waciki i do tego ZUSa zapłacą na przyszłe emerytalne szaleństwa w Vegas itp. A pracodawca tylko korzyści czerpie. Czytelniku, a czy ty masz już swojego stażystę?

Jak jeszcze mogę coś polecić to polecę wycieczkę roku czyli mały wypad moich znajomych – miesiąc w Tajlandii. Tajlandia ma to do siebie, że jest spoko. A nie dość, że jest spoko to jeszcze tania. Samolocik w 2 strony to rząd wielkości dwatysiącepeelenów. Dalej wesoła chatka z dwoma sypialniami i basenem – 1500zł / miesiąc. Życie tańsze niż u nas – czyli żyć nie umierać. A myślałeś, że Tajlandia nie dla ciebie?! Pakuj menele:) Meneli nie za wiele. Ok. Bo już pierdoły……

update...

Jeszcze cytat dnia: "Nie bez znaczenia zapewne jest też to, że Ottawa stara się o to, by polscy żołnierze wsparli wykrwawiający się w bitwach z talibami kanadyjski kontyngent w Afganistanie. Podczas wizyty w Ottawie minister Sikorski obwieścił, że Polska wydzierżawi Kanadyjczykom dwa śmigłowce." ... może jeszcze będzie tak chojny i puści w leasing jednego Rosomaka?